Szłam za nieznajomą dokładnie się
wszystkiemu przyglądając. Prowadziła mnie wąskim korytarzem. Na
ścianach wisiały portrety istot podobnych do niej. Otworzyła
wielkie drzwi i wprowadziła mnie do pomieszczenia. Sufit oddalony
było od mojej głowy o kilkadziesiąt metrów, jednak udało mi się
dostrzec małe latarnie. Mimo, iż było ich niewiele, dawały dużo
światła. Otoczona byłam półkami wypełnionymi książkami.
Tworzyły one ściany. Oprócz tego wszędzie były porozstawiane
wielkie, rozłożyste fotele z czerwonymi obiciami. Zza półek
zaczęły nieśmiało wyglądać przeróżne istoty. Niektóre
wyglądały jak zwykli ludzie, inni jak coś zupełnie mi nieznanego,
ale każdy wyglądał inaczej. Poczułam na sobie ich
spojrzenie.
-Hej - powiedziałam
nieśmiało - nazywam się... - nie zdążyłam dokończyć, bo
przyjaciółka Mantimy nakazała mi się uciszyć.
-Najpierw przemawia osoba, którą znają. Inaczej nie będą się
czuli bezpiecznie.
Pokiwałam głową i poczułam się trochę
zawstydzona.
-Posłuchajcie to jest
Emily. Będzie się uczyć w naszej szkole. Nie musicie się jej bać.
Jest jedną z nas.
Po tych słowach wszyscy wyszli z ukrycia i
zaczęli mi się kolejno przedstawiać.
-Ja już was zostawię samych. Mam nadzieję, że sobie poradzicie. A
tak w ogóle Emily możesz mi mówić Kamstaren - i nagle znikła.
Jakby rozpłynęła się powietrzu.
Stałam przez chwilę z
otwartymi ustami.
-Hej -
wyrwałam się z zamyślenia. Przede mną stała zwyczajna dziewczyna
z brązowymi włosami uczesanymi w warkocza i niebieskimi oczami. Na
nosie i policzkach miała pełno piegów. - Nazywam się Lucy. Jesteś
Emily, tak? Pokażę ci nasze pokoje i pociągnęła mnie za rękę.
Tak, a więc to był by koniec "starej" historii. Czas na nową twórczość, która mam nadzieję będzie lepsza od tej. Do zobaczenia za tydzień ;)
Króciutki, ale nie mogę się doczekać nowej historii :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)