-Nie! Ja chce
się obudzić! To nie jest prawda! - Krzyczałam.
-Przestań. Jesteś żałosna. Z resztą jak większość - odezwała się postać z mojego snu.
-Tak?! Ciekawe jak ty byś się zachowała! A tak w ogóle to ty przecież nie istniejesz! Coś mi się pomieszało w głowie od czasu kiedy zemdlałam. Nie ciebie tutaj wcale nie ma - ostatnie zdanie powiedziałam już spokojnie. Zaczęłam kierować się w stronę łóżka. Nagle poczułam na moim ręku zimny dotyk skóry. -Super. Zostałam schwytana przez moją własną wyobraźnię.
-Jestem prawdziwa i ty dobrze o tym wiesz. Przeżyłaś szok. Nikt z odwiedzających nie widział czegoś takiego przy pierwszej wizycie.
-Chwileczkę. Wizycie tam? Na tej twojej planecie?
-W sumie to jest to raczej inny świat.
-Rozumiem to kolejny sen. Kiedy się obudzę? - spytałam z ironią.
-Przestań. Jeśli chcesz mogę ci wszystko wyjaśnić, ale musisz ze mną współpracować.
-No dobrze powiedzmy, że ci wierzę. Wyjaśnisz mi to?
-Wspominałaś coś, że któregoś dnia zemdlałaś.
-No i?
-Ty wiesz coś więcej, prawda? Prawie się wygadałaś chłopakowi. On już coś podejrzewa. Wiem, że tego samego dnia porwano Eve. Jesteś teraz w kinie. Odnalazła się. Ale skończył ci się czas żeby z nią porozmawiać. Czas się zatrzymał.
-Czekaj. Skąd ty to wiesz? Co to było jakieś przedstawienie? Jest tu gdzieś jakaś ukryta kamera? Nic mi nie wyjaśniłaś. Jedyne co teraz zrozumiałam to, że ktoś sobie ze mnie żartuje. Tylko nie wiem czemu!
-Złap mnie za rękę. Gdzieś cię zaprowadzę.
-Muszę? Nie mogę iść za tobą? - spytałam, ale spojrzała na mnie tak, że już znałam odpowiedź. Niepewnie chwyciłam jej rękę. Znów mrok i pustka wypełniły mój umysł. Chwilę później moim oczom ukazały się wrota do nieznanej krainy. Otworzyły się, a ja i Mantima przekroczyłyśmy ich próg. Dopiero teraz zobaczyłam przepaść pod stopami.
-Przestań. Jesteś żałosna. Z resztą jak większość - odezwała się postać z mojego snu.
-Tak?! Ciekawe jak ty byś się zachowała! A tak w ogóle to ty przecież nie istniejesz! Coś mi się pomieszało w głowie od czasu kiedy zemdlałam. Nie ciebie tutaj wcale nie ma - ostatnie zdanie powiedziałam już spokojnie. Zaczęłam kierować się w stronę łóżka. Nagle poczułam na moim ręku zimny dotyk skóry. -Super. Zostałam schwytana przez moją własną wyobraźnię.
-Jestem prawdziwa i ty dobrze o tym wiesz. Przeżyłaś szok. Nikt z odwiedzających nie widział czegoś takiego przy pierwszej wizycie.
-Chwileczkę. Wizycie tam? Na tej twojej planecie?
-W sumie to jest to raczej inny świat.
-Rozumiem to kolejny sen. Kiedy się obudzę? - spytałam z ironią.
-Przestań. Jeśli chcesz mogę ci wszystko wyjaśnić, ale musisz ze mną współpracować.
-No dobrze powiedzmy, że ci wierzę. Wyjaśnisz mi to?
-Wspominałaś coś, że któregoś dnia zemdlałaś.
-No i?
-Ty wiesz coś więcej, prawda? Prawie się wygadałaś chłopakowi. On już coś podejrzewa. Wiem, że tego samego dnia porwano Eve. Jesteś teraz w kinie. Odnalazła się. Ale skończył ci się czas żeby z nią porozmawiać. Czas się zatrzymał.
-Czekaj. Skąd ty to wiesz? Co to było jakieś przedstawienie? Jest tu gdzieś jakaś ukryta kamera? Nic mi nie wyjaśniłaś. Jedyne co teraz zrozumiałam to, że ktoś sobie ze mnie żartuje. Tylko nie wiem czemu!
-Złap mnie za rękę. Gdzieś cię zaprowadzę.
-Muszę? Nie mogę iść za tobą? - spytałam, ale spojrzała na mnie tak, że już znałam odpowiedź. Niepewnie chwyciłam jej rękę. Znów mrok i pustka wypełniły mój umysł. Chwilę później moim oczom ukazały się wrota do nieznanej krainy. Otworzyły się, a ja i Mantima przekroczyłyśmy ich próg. Dopiero teraz zobaczyłam przepaść pod stopami.
***
-Padnij! - Usłyszałam. Nade mną przeleciał ogromny smok. W oddali
słychać było huk.
-Nic ci nie jest? - spytała obca mi osoba - Emily słyszysz mnie?
-Nie nic mi nie jest skąd znasz moje imie?
-Jestem przyjaciółką Mantimy ona musiała iść choć ze mną!
Szybko!
Dobiegłyśmy do wielkiego
pałacu. Pozłacane wrota już na nas czekały otwarte. Gdy tylko
znalazłyśmy się w środku usłyszałam za sobą głośny huk
zamykanych drzwi.
-Ok. Co tu jest grane?-spytałam przerażona.
-Są teraz ćwiczenia. Choć oprowadzę cię po naszej szkole.
-To to jest szkoła? To wygląda jak jakiś pałac.
-Najpierw pokażę ci bibliotekę. Weźmiemy dla ciebie książki.
-Ale ja mam szkołę. Nie potrzebuję drugiej dzięki.
-Musisz. Nauczymy cię jak żyć. Jak to wszystko kontrolować.
-Jasne
- odpowiedziałam nie pytając o nic więcej, bo wiedziałam, że i
tak nic nie zrozumiem.
-Należysz do pierwszej klasy. W tym roku nauczymy cię podstaw.
-A czego dokładniej?
-No między innymi przemiany, przejścia do innych światów...
podstaw samoobrony?
-Czyli jakaś sztuka walki?
-Nie, nie, nie. Będziesz się uczyła walczyć jako smok. Oczywiście
najpierw zobaczymy jaka jesteś.
-Wszyscy tutaj są smokami?
-Potrafią się w nie zamieniać.
-Dlaczego... Dlaczego przechodzę do innych światów? Dlaczego
akurat ja?
-Nie
jesteś jedyna. Jeśli chcesz możemy najpierw cię przedstawić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz