sobota, 11 października 2014

Rozdział 4

      Wsiadłam do prawie pustego autobusu. Oparłam głowę o szybę i wpatrywałam się w mijane budynki. Postanowiłam odejść trochę od moich problemów. Zadzwoniłam do mojej drugiej najlepszej koleżanki.
      - Halo? - usłyszałam głos Alice.
      - Hej. Tu Emily. Miałabyś może ochotę pójść ze mną do kina?
      - Chętnie. Zaczekaj spytam się rodziców - powiedziała po czym odeszła od telefonu - już jestem. Mogę. A kiedy? Na co?
      - Teraz byśmy pojechały. Film wybierzemy na miejscu.
      - Dobrze to może spotkamy się pod moim domem?
      - Szczerze mówiąc wolałabym na miejscu.
      - No niech będzie. W którym kinie?
Ustaliłyśmy miejsce i godzinę. Ja oczywiście nic z rodzicami nie uzgadniałam. Nie widzieli mnie już cały dzień, a do domu nie pierwszy raz wrócę blisko północy.
  
      Wybrałyśmy najwyżej ocenianą komedię i weszłyśmy na salę. Byłyśmy chyba nieco spóźnione, ale na reklamach nam nie zależało.
      - Tak w ogóle ostatnio się zbyt często nie widywałyśmy. Nie mam ci tego za złe, bo sama oczywiście też mam przyjaciół i spędzam z nimi cały czas, tak jak ty z Eve. Co się stało? Pokłóciłyście się? - Pytała Alice.
      - Nie... Eve ma teraz dużo większe problemy. Myślałam, że wiesz - powiedziałam, ale zaraz ugryzłam się w język. Przecież to miało pozostać tajemnicą.
      - To znaczy? Jakie problemy?
      - No trudno. Miałam nikomu nie mówić, ale sama też nie mogę z tym zostać. Muszę to w końcu z siebie wyrzucić. Eve porwał jakiś mężczyzna. Z tego co się o nim dowiedziałam jest jej bratem, ale to długa historia. Problem w tym, że spotkałam jego brata, a brata ciotecznego Eve w kawiarni. Od razu się do mnie dosiadł, dał mi swój numer i odszedł.
      - Czy mogłabym ci jakoś pomóc?
      - Nie... Nie chcę cię w to wciągać.
Wraz z rozpoczęciem filmu zakończyła się nasza rozmowa. W jego trakcie cała sala się śmiała. Oprócz mnie. Nie mogłam przestać myśleć o Eve. Chociaż się starałam odciągnąć od tego swoją uwagę. Z zamyślenia wyrwał mnie głośny śmiech dochodzący zza moich pleców. Odwróciłam się, ale było zbyt ciemno żebym mogła zobaczyć twarze innych ludzi. Nagle światła się zapaliły. Spojrzałam na ogromny ekran. Leciały już napisy. Nie wiedziałam, że ten film tak szybko minie.
      - Jak ci się podobało? - zagadałam Alice.
      - Było super! Dzięki, że wyciągnęłaś mnie z domu - powiedziała z szerokim uśmiechem.
Znów obejrzałam się za siebie. Szukałam wzrokiem kto mógł tak hałasować w trakcie seansu. To co zobaczyłam nigdy bym się nie spodziewała...

2 komentarze:

  1. Fajny rozdział, ale zwyczajny. Choć jestem ciekawa, co Emily zobaczyła:)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego Emily nie powiedziała nikomu dorosłemu o porwaniu. Zachowuje się jak dziecko, a ma nadzieję, że pomoże koleżance. Żeby tylko się potem nie okazało, że na pomoc jest za późno. Życzę dalej takiej wspaniałej weny.
    Pozdrawia Anka. ;)

    OdpowiedzUsuń