Wsiadłam do prawie pustego
autobusu. Oparłam głowę o szybę i wpatrywałam się w mijane
budynki. Postanowiłam odejść trochę od moich problemów.
Zadzwoniłam do mojej drugiej najlepszej koleżanki.
- Halo? - usłyszałam głos Alice.
- Hej. Tu Emily. Miałabyś może ochotę pójść ze mną do
kina?
- Chętnie. Zaczekaj spytam
się rodziców - powiedziała po czym odeszła od telefonu - już
jestem. Mogę. A kiedy? Na co?
-
Teraz byśmy pojechały. Film wybierzemy na miejscu.
- Dobrze to może spotkamy się pod moim domem?
- Szczerze mówiąc wolałabym na miejscu.
- No niech będzie. W którym kinie?
Ustaliłyśmy miejsce i
godzinę. Ja oczywiście nic z rodzicami nie uzgadniałam. Nie
widzieli mnie już cały dzień, a do domu nie pierwszy raz wrócę
blisko północy.
Wybrałyśmy najwyżej ocenianą komedię i weszłyśmy na salę.
Byłyśmy chyba nieco spóźnione, ale na reklamach nam nie zależało.
- Tak w ogóle ostatnio się zbyt
często nie widywałyśmy. Nie mam ci tego za złe, bo sama
oczywiście też mam przyjaciół i spędzam z nimi cały czas, tak
jak ty z Eve. Co się stało? Pokłóciłyście się? - Pytała
Alice.
- Nie... Eve ma teraz dużo
większe problemy. Myślałam, że wiesz - powiedziałam, ale zaraz
ugryzłam się w język. Przecież to miało pozostać
tajemnicą.
- To znaczy? Jakie
problemy?
- No trudno. Miałam
nikomu nie mówić, ale sama też nie mogę z tym zostać. Muszę to
w końcu z siebie wyrzucić. Eve porwał jakiś mężczyzna. Z tego
co się o nim dowiedziałam jest jej bratem, ale to długa historia.
Problem w tym, że spotkałam jego brata, a brata ciotecznego Eve w
kawiarni. Od razu się do mnie dosiadł, dał mi swój numer i
odszedł.
- Czy mogłabym ci jakoś
pomóc?
- Nie... Nie chcę cię w
to wciągać.
Wraz z rozpoczęciem filmu zakończyła się nasza
rozmowa. W jego trakcie cała sala się śmiała. Oprócz mnie. Nie
mogłam przestać myśleć o Eve. Chociaż się starałam odciągnąć
od tego swoją uwagę. Z zamyślenia wyrwał mnie głośny śmiech
dochodzący zza moich pleców. Odwróciłam się, ale było zbyt
ciemno żebym mogła zobaczyć twarze innych ludzi. Nagle światła
się zapaliły. Spojrzałam na ogromny ekran. Leciały już napisy.
Nie wiedziałam, że ten film tak szybko minie.
- Jak ci się podobało? - zagadałam Alice.
- Było super! Dzięki, że wyciągnęłaś mnie z domu - powiedziała
z szerokim uśmiechem.
Znów obejrzałam się za siebie. Szukałam
wzrokiem kto mógł tak hałasować w trakcie seansu. To co
zobaczyłam nigdy bym się nie spodziewała...
Fajny rozdział, ale zwyczajny. Choć jestem ciekawa, co Emily zobaczyła:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dlaczego Emily nie powiedziała nikomu dorosłemu o porwaniu. Zachowuje się jak dziecko, a ma nadzieję, że pomoże koleżance. Żeby tylko się potem nie okazało, że na pomoc jest za późno. Życzę dalej takiej wspaniałej weny.
OdpowiedzUsuńPozdrawia Anka. ;)