sobota, 27 września 2014

Rozdział 2


   Postanowiłyśmy dokończyć spokojnie zakupy, chociaż czułyśmy strach przed obcym. Poszłyśmy do toalety. Tam przeczekałyśmy 15 minut i wyszłyśmy drugim wyjściem. Kiedy szłyśmy długim, wąskim korytarzem często oglądałyśmy się za siebie, ale tajemniczego mężczyzny nie było. Zwiedziłyśmy wszystkie sklepy, ale jego nadal nie było. Uznałyśmy, że skoro już nas nie śledzi to nie mamy się czym martwić. Tego dnia miałam pojechać z rodzicami do babci i umówiłam się z nimi, że odbiorą mnie z centrum handlowego. Oznaczało to również, że Eve miała sama wracać autobusem do domu. Kiedy wyszłyśmy moich rodziców jeszcze nie było, więc odprowadziłam Eve na przystanek. Moja przyjaciółka była spokojna, ale ja cały czas bałam się nieznajomego, oglądałam się za siebie wiele razy, lecz nigdzie go nie widziałam. Gdy doszłyśmy na miejsce autobus Eve właśnie podjechał. Pożegnałam się z nią, a ona ruszyła w stronę pojazdu. Kiedy już miałam iść na parking do rodziców, zamarłam. W stronę autobusu do którego wsiadła Eve biegł obcy. Tym razem nie miał kaptura dlatego zdążyłam mu się dobrze przyjrzeć. Miał krótkie ciemne włosy, duże brązowe oczy i długi spiczasty nos. Chciałam pobiec za nim, ale drzwi zamknęły mi się przed nosem. Szybko wyjęłam komórkę i zaczęłam dzwonić do Eve, ale ona nie odbierała. Pomyślałam, że i tak nic nie mogę zrobić, więc poszłam na parking z nadzieją, że mojej przyjaciółce nic się nie stanie.

     -Czemu jesteś taka zdenerwowana? - spytała mama - coś nie tak? Pokłóciłaś się z Eve?
     -Nie... tylko... nie udały nam się zakupy.
Przecież nie mogłam powiedzieć rodzicom "no cóż nic takiego tylko, że moją najlepszą przyjaciółkę śledzi całymi dniami jakiś facet, a dziś wbiegł za nią do autobusu. Nic nikomu nie mówiłyśmy, bo wolimy się pobawić w detektywów narażając swoje życie". Wtedy pomyślałam, że może rzeczywiście powinnyśmy komuś powiedzieć. Przede wszystkim rodzicom Eve. Chociaż z drugiej strony co jeśli on nie działa sam? Co jeśli będzie jeszcze gorzej? Chociaż moim największym zmartwieniem było to co się teraz dzieje z samą Eve? Postanowiłam zadzwonić do niej jeszcze raz.
     -Halo? - słyszę głos Eve.
     -Hej! Jak tam podróż do domu? - Spytałam jak gdyby nic się nie stało. Przecież rodzice o niczym nie wiedzieli.
     -Nie do końca... Jest tutaj - powiedziała ściszonym głosem - siedzi na drugim końcu autobusu. Niestety nie mam zbytnio jak zejść z jego pola widzenia, bo autobus jest pusty.
     -Ojej, to rzeczywiście masz problem... może weź taxi? Skoro autobus stanął na środku drogi, a do kolejnego przystanku masz tyle drogi, to chyba zostaje ci tylko to - zmyślałam wszystko tak, żeby przekazać swój pomysł przyjaciółce, ale też tak żeby rodzice się niczego nie domyślili.
    -Okej, dzięki. Wysiądę na następnym przystanku, żeby taxi zdążyła po mnie przyjechać.
    -Dobrze, ja muszę już kończyć pa. - powiedziałam, a następnie się rozłączyłam.

    Będąc u babci cały czas myślałam o Eve. Jednak im dłużej się zastanawiałam tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że nic jej się nie może stać. W drodze powrotnej na komórkę mojej mamy zadzwonili zaniepokojeni rodzice Eve, z pytaniem czy jest może ona z nami.Oczywiście dostali odpowiedź, że nie widzieliśmy jej już od kilku godzin. I właśnie wtedy zaczęłam się poważnie zastanawiać czy powinnam komuś o tym powiedzieć. Jednak wpadł mi do głowy pewien pomysł. Przypomniałam sobie, że mój wujek pracuje w policji i to na jakimś wysokim stanowisku. Może poproszę jego o pomoc?

     Następnego dnia pojechałam na komendę gdzie pracuje wujek. Oczywiście rodzice o niczym nie wiedzieli.
     -Cześć - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem na ustach. Przecież tak na prawdę nie miałam najmnienjszego powodu do bycia szczęśliwą - Muszę napisać pracę do szkoły o działaniu policji. Pomyślałam, że do kogo mam się zwrócić jak nie do ciebie?
     -Cześć! Jak miło cię widzieć. Z resztą to chyba nasze pierwsze spotkanie od dawna - powiedział roześmiany wujek - chętnie bym ci pomógł, ale w tej chwili nie mam czasu. Mogłabyś przyjść za pół godziny?
     -Jasne! Przyjdę później. Do zobaczenia! - powiedziałam wychodząc z komendy.
Postanowiłam, że ten czas spędzę w pobliskiej kawiarni. Zamówiłam gorącą czekoladę i usiadłam samotnie przy dwuosobowym stoliku.
     -Cześć. Mogę się dosiąść? - usłyszałam męski głos.
Podniosłam głowę i zobaczyłam wysokiego blondyna o zielonych oczach.
     -Jasne - odpowiedziałam obojętnie.
     -Czy można spytać co tak piękna dziewczyna robi sama?
     -Jak widzisz nic ciekawego. Piję czekoladę - wiem, że nie było to zbyt miłe, ale miałam ku temu powody. Przede wszystkim nie byłam w nastroju, a z resztą skąd mam wiedzieć czy mogę mu ufać? Skąd mam wiedzieć, że to rzeczywiście był zbieg okoliczności?
     -Powinienem iść? - spytał nieco zawstydzony.
     -Nie, nie po prostu mam nie najlepszy humor - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
     -Rozumiem, ale chyba jednak już sobie pójdę. Tu masz mój numer - powiedział podając mi kawałek papieru, na którym widniało dziewięć cyfr - zadzwoń w wolnym czasie. Będę czekał - po czym wyszedł z kawiarni.
      Pytania napływały jedno po drugim, a ja nie znałam odpowiedzi na żadne z nich. Czemu nieznajomy mężczyzna porwał Eve? Czemu akurat ona? Kim jest obcy? Kim jest chłopak z kawiarni? Czy jest on związany z porywaczem? Miałam nadzieję, że odpowiedzi na te pytania znajdę u wujka.

sobota, 20 września 2014

O mnie

Mam 14 lat i chodzę do 2 klasy gimnazjum. Miałam już kilka blogów wcześniej, ale je zaniedbałam. Tego bloga nie założyłam dla liczby obserwatorów czy komentarzy, ale tylko i wyłącznie po to, aby podzielić się moimi myślami z innymi. Niemniej jednak mile widziane są wszystkie opinie, nawet i te negatywne, bo bardzo chciałabym poprawić się w dziedzinie pisania. Oprócz opowiadań moją pasją jest też gra na gitarze. Myślałam nad założeniem kanału na YT i kto wie może niebawem się on pojawi. Obiecuję, że jeśli tak się stanie dowiecie o tym pierwsi. Mam nadzieję, że moja twórczość będzie wam się podobała. Do zobaczenia w sobotę! ;)

piątek, 19 września 2014

Rozdział 1


     Był wyjątkowo ponury dzień. Po szkole jak zwykle wracałam do domu z moją najlepszą przyjaciółką:
-Nie mogę uwierzyć, że on umówił się z tamtą dziewczyną - powiedziałam głosem pełnym zdziwienia. Jednak Eve mnie nie słuchała. Widziałam, że myślami jest w zupełnie innym świecie - Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
-Tak, przepraszam po prostu ostatnio mam nie najlepszy humor... - odpowiedziała z łamiącym się głosem i wzrokiem wbitym w ziemię.
-Może chcesz o tym porozmawiać?
-Nie wiem czy powinnam, ale jeśli nikomu nie powiem to będę z tym zupełnie sama i... i boję się, że nie dam sobie rady...
-A więc... o co chodzi?
-Mam wrażenie, że ostatnio ktoś mnie śledzi - powiedziała prawie szeptem, oglądając się za siebie - już od około tygodnia.
Odbiłyśmy w boczną uliczkę, żeby zaraz znaleźć się w parku. Często tam chodzimy po lekcjach żeby spokojnie porozmawiać, albo po prostu posiedzieć. Jest tam wiele pięknych, zielonych, rozłożystych drzew. Ziemia pokryta jest trawą i wielobarwnymi kwiatami.
-Zaraz będzie przechodził tędy taki facet... - powiedziała Eve kiedy siadałyśmy na ławce.
I rzeczywiście, miała rację. Chwilę później przechodził obok nas wysoki mężczyzna. Niestety nie widziałam twarz, bo miał na głowie kaptur. Zastanawiałam się o co może chodzić. Pomyślałam, że może jak zwykle wpadła w paranoję. Może po prostu to jakiś jej nowy sąsiad? Chociaż z drugiej strony to była trochę dziwna sytuacja... Nigdy wcześniej go nie widziałam, a nawet jeśli by się przeprowadził do tego samego apartamentowca, w którym mieszka Eve to niby czemu chodził by za nią codziennie w drodze do szkoły i z powrotem?
-Na pewno go nie znasz? Rozmawiałaś o tym z rodzicami? - zapytałam, ale ona tylko wzruszyła ramionami - No, bo wiesz przecież twoi rodzice są bogaci, a może wynajęli prywatnego detektywa? No wiesz... po tej akcji jak ten chłopak z 3 klasy cię wrobił w narkotyki. Pamiętasz? Jak handlował narkotykami w szkole, a potem żeby pozbyć się podejrzeń od strony dyrektora i policji podrzucił tobie do plecaka i na ciebie doniósł. Od tamtego czasu twoi rodzice przecież się o ciebie martwią, bo myślą, że wpadłaś w złe towarzystwo. A może to po prostu zbieg okoliczności? Może nie powinnaś się tym tak przejmować?
-Może... może rzeczywiście masz rację... Tylko Emily zrozum mnie, ja się boję - powiedziała drżącym głosem, a w jej pięknych, niebieskich oczach stanęły łzy. Opuściła głowę, tak żeby jej twarz zasłaniały długie, ciemne włosy w odcieniach brązu.
-Nie przejmuj się... Przecież jakoś sobie poradzimy. Najpierw musimy tylko sprawdzić czy on rzeczywiście cie śledzi. Wracajmy ze szkoły zawsze inną drogą jeśli będzie za nami szedł, to znaczy, że cie śledzi, a wtedy pomyślimy co dalej... Dobrze? - zapytałam obejmując ją
-Dobrze- odpowiedziała kiwając głową i wciąż płacząc.
Tak jak postanowiłyśmy, tak zrobiłyśmy. Przez kolejny tydzień chodziłyśmy różnymi drogami do szkoły i ze szkoły. Niestety, okazało się, że Eve miała rację. Zawsze chodził za nami ten sam facet! Także ja się zaczęłam bać. Pomyślałyśmy, że może jak pojedziemy na zakupy i przez cały dzień będziemy w sklepie to może go też nie zobaczymy i się trochę uspokoimy.
     Następnego dnia pojechałyśmy do centrum handlowego. Mogłyśmy się spodziewać, że nie będziemy tam bez "opieki". Wchodził za nami do każdego sklepu!
-Choć! Powiemy o tym ochroniarzowi! W końcu między innymi po to tu są! - powiedziała Eve głosem pełnym oburzenia, ale też i strachu.
-Nie! Nie możemy. On nie może wiedzieć, że my wiemy. Musimy rozwiązać ten problem w jakiś inny sposób... 

poniedziałek, 8 września 2014

O "książce"

        Emily to 15-letnia dziewczyna, która sprawia wrażenie całkiem zwyczajnej. Sama tak o sobie myśli, aż do czasu gdy wydarza się coś niespodziewanego. Dziewczyna gubi się co jest rzeczywistością, a co snem. Nie wie, który świat jest prawdziwy. Zaczyna się zastanawiać czy świat w ogóle istnieje czy żyje. Nie zna odpowiedzi na żadne pytania. Jeśli wy chcecie je poznać przeżyjcie tę przygodę razem z nią. Więcej wam nie zdradzę.


PS. Rozdziały będą regularnie, ponieważ 10 pierwszych rozdziałów będzie ze starego bloga. Nie będą, więc to moje nowe prace.

O mnie

          Nie zamierzam się tu rozpisywać. W sumie... jest to najmniej ważny wpis w całym blogu. Mam na imię Diana i mam 14 lat. Chodzę do 2 klasy gimnazjum.
          Nie ukrywam, że miałam już wcześniej wiele blogów w tym 2 z opowiadaniami. Przez jakiś czas coś na nich zamieszczałam, ale zawaliłam. Zrobiłam to samo co większość blogerów. Obiecywałam, ale na tym się skończyło. Teraz mogę wam obiecać, że przez co najmniej 2 miesiące wpisy będą regularnie co miesiąc. Przyznam szczerze, że nie założyłam bloga dla liczby obserwatorów czy komentarzy, tak jak to było kiedyś. Może z tego wyrosłam? Postanowiłam podzielić się moją pracą z innymi. Może się komuś spodoba? Jeżeli ktoś będzie to czytał to oczywiście komentarze mile widziane, nawet te negatywne, bo dzięki nim wiem co jeszcze mam poprawić. Wpisy będą bardzo krótkie ze względu na to, że wiem jak czytanie na komputerze może być niewygodne i po jakimś czasie męczące.
          Na tym blogu będę kontynuować historię pewnej dziewczyny, ale o tym już może inny wpis?